brandenburgia
Przemyślenia

Przestać myśleć stereotypami

Zaspałem. Zdarzyło mi się to chyba po raz pierwszy. Budzik nastawiony na 3:30 nie zadzwonił, albo dzwonił na tyle cicho że nie był w stanie mnie wybudzić z błogiego snu. Wstaję kilkanaście minut po 5:00 w podświadomości stwierdzając stanowczo, że mam jeszcze sporo czasu. Po kilkudziesięciu sekundach z moich ust wydobywa się najpowszechniejsze z nieparlamentarnych słów, a ja zdaję sobie sprawę że w tej chwili właśnie miałem siedzieć w pociągu i mijać przystanek Szczedrzykowice.

Staram się szybko zebrać myśli i ułożyć plan awaryjny. Wiem już, że pełnego planu zwiedzania wschodniej Saksonii i południowej Brandenburgii nie uda się zrealizować. Próg pociągu na stacji Wrocław Leśnica przekraczam gdy słońce zdążyło już dość wysoko zawiesić swoją tarczę na widnokręgu. Szukając wolnego miejsca dla roweru jestem świadkiem narodowościowego incydentu. Dość wyraźnie podchmielony jegomość wyzywa grupkę wschodnioeuropejskich studentów od „ciapatych”, „terrorystów” i „złodziei”. Cztery młode dziewczyny i chłopak znikają z oczu swojego agresora zmieniając miejsce, zanim ktokolwiek zdążyłby go sprowadzić na ziemię. Zresztą jakiekolwiek zwrócenie uwagi i tak nie przyniosło by wymiernego rezultatu, co potwierdził ów osobnik w „rozmowie” z obsługą pociągu.

Tego typu sytuacje uświadamiają mi jak bardzo nasz światopogląd kształtowany jest nie przez wewnętrzny rozsądek i przekonania, a jest bardziej efektem tego co gdzieś usłyszymy i przeczytamy. Stereotypowe myślenie przesiąka wielu z nas do cna nie zostawiając miejsca na logiczne myślenie. Można oczywiście za to winić różnego rodzaju mass media, tak z jednej jak i drugiej strony, ale ich manipulacje (mające swoje pewne uzasadnienie) nie szkodzą tak bardzo, jak szkodzimy sobie sami. Wystarczy choćby wsłuchać się w codzienne rozmowy napotkanych przechodniów. Włos jeży się na głowie, o ile jeszcze tam jest.

Zastanawiam się skąd się bierze takie, a nie inne nastawienie do innych nacji, do osób w jakikolwiek sposób odmiennych od przeciętnego człowieka. Swego czasu przeczytałem, że to polska duma, buta i pewnego rodzaju pycha nie pozwala respektować inności. Do tego dochodzą powielane z pokolenia na pokolenie przekazy, kształtujące od najmłodszych lat pewne uprzedzenia. Murzyn to złodziej, muzułmanin terrorysta, a Niemiec to podstępny wyzyskiwacz. A widziałeś kiedyś jak kradnie, zabija, czy byłeś kiedykolwiek w Niemczech?

Przekraczam most graniczny na Nysie Łużyckiej i dostrzegam zupełnie inny obraz. Nie wyzysk, a pracowitość i poszanowanie dla własnej pracy. Widzę to spoglądając na równo przystrzyżone trawniki i krzewy, czy wysprzątane chodniki. Doświadczam tego jadąc po idealnie gładkim asfalcie, mimo wielu łat na drodze. Patrzę na mijających mnie kierowców, którzy ani trochę nie wyrażają niezadowolenia z mojej obecności na drodze, mimo ścieżki rowerowej tuż obok (do której wjazdu nie zauważyłem).

W Polsce z całą pewnością na takim kilkukilometrowym odcinku zostałbym wielokrotnie roztrąbiony, a gość w Beemce albo Audi (niezależne własne statystyki potwierdzają, że te marki dominują) nie słuchając merytorycznych argumentów nazwałby mnie „tym pedałem w obcisłych gaciach, który blokuje go przed wbiciem gazu do dechy”. Nie jestem jedną z tych osób, które wiecznie lekceważą jazdę po ścieżkach rowerowych, ale są sytuacje które taką jazdę po prostu uniemożliwiają. Ot, po prostu.

Takich stereotypów w naszym społeczeństwie funkcjonuje naprawdę sporo, choć na co dzień nie zdajemy sobie z nich sprawy. Podam jeszcze jeden przykład. Celem sobotniej podróży nie było wcale odwiedzenie niewątpliwie wspaniałych terenów naszych zachodnich sąsiadów, a turniej koszykówki. Dokładniej finał Mistrzostw Polski U-14 na którym sędziował mój dobry kolega.

Sędzia. Przekupny, stronniczy, zawsze winny. O socjologicznym aspekcie tego zawodu i stosunku społeczeństwa do tej grupy można by napisać niejedną rozprawę doktorską. Sędziowanie rozgrywek na poziomie młodzieżowym jest podwójnie trudne, bo oprócz zawodników i trenerów presję na arbitrach próbują wywrzeć rodzice. Zapatrzeni w swoich synów, nie dostrzegają (bo nie chcą, albo – co gorsze nie potrafią ich dostrzec) popełnianych błędów swoich latorośli, komentując niemalże każdy gwizdek i każdą decyzję. Trzeba mieć mocną psychikę i chłodną głowę, by być w stanie to przetrwać. Paweł taką ma, dzięki czemu udało mu się dotrwać aż do finału rozgrywek.

Nasze stereotypowe podejście do zjawisk i do ludzi jest naturalne, ale niebezpieczne staje się wtedy, kiedy nie zdajemy sobie z niego sprawy i na podstawie stereotypowego myślenia oceniamy innych ludzi i podejmujemy decyzje o własnym życiu.

A wracając do Saksonii i Brandenburgii. Zastanawiam się co mógłbym napisać. Że asfalty gładkie jak stół? Że porządek i spokój? Tekst byłby zbyt monotonny. Że wiało jak cholera i próbowało zrzucić z roweru? Znów zostanę posądzony o malkontenctwo. Czuję niedosyt związany z niezrealizowaniem pełnej trasy, ale mam wrażenie że ten niedosyt by pozostał bez względu na ilość pokonanych kilometrów. Lubię jeździć po górach, bo połączenie podjazdów i te krótkie chwile na szczytach dające możliwość oglądania świata „z góry” jest w moim odczuciu pewnym odzwierciedleniem ludzkiego życia. Na pograniczu Saksonii i Brandenburgii gór nie ma, nawet ciężko wskazać jakiekolwiek poważne podjazdy. A mimo wszystko tereny te zachwycają.

Zobacz jeszcze to: