Pozostałe

Ile kosztuje kolarstwo?

Ten tytuł może nieco mylić. Nie podejmę się analizy finansów kolarstwa w ogóle – to temat któremu można poświęcić kilka lat badań i napisać dobrą pracę doktorską (hmm…??) Dzisiaj podsumuję ile kosztuje kolarstwo w moim wykonaniu.

Kilka lat temu, gdy rozpoczynałem swoją przygodę z rowerem nie miałem świadomości ile tak naprawdę trzeba wydać pieniędzy, by swoje pasje realizować efektywnie. Rower? A co tam się może popsuć? – zadawałem sobie takie pytania do pierwszej wymiany ogumienia. Później był łańcuch, kasety, koła… Im bardziej się wkręcałem, tym więcej zacząłem wydawać. Nigdy tego nie liczyłem, nie chciałem wzbudzać w sobie czegoś w rodzaju wyrzutów sumienia, że pieniądze ten mógłbym wydać na coś innego.

Z biegiem czasu moje postrzeganie jazdy na rowerze, a w zasadzie nie tylko tego wycinka życia a całego świata w jakim żyjemy ewaluowało. Zdałem sobie sprawę, że w realizacji swojej pasji nie zamierzam oszczędzać, jednocześnie zachowując zdrowy rozsądek. Rzeczy, które kupuję mają dać mi jakąś wartość dodaną. I nie jest nią z pewnością logotyp, który się na nich znajduje. Kieruje się jakością, dzięki której nie muszę wydawać pieniędzy dwa razy na to samo.

Dlaczego?

Obok roweru mam małego hopla na punkcie cyferek i analiz rodzaju wszelakiego. Gdy zakupiłem nową maszynę, postanowiłem że sprawdzę ile kosztuje mnie moja pasja. Zrobiłem to prawdopodobnie po raz pierwszy i ostatni. I nie dlatego, że wydana kwota ścięła mnie z nóg. Uważam że w realizowaniu siebie i przeżywaniu życia nie można się ograniczać, choć jak wspomniałem wyżej należy zachować zdrowy rozsądek.

Posiadam dwa rowery, ale dzisiejszy wpis dotyczy tylko i wyłącznie szosowego Rose’a. Mój miejski Moongoose nie wymaga tyle uwagi i pieniędzy, dlatego dzisiaj go pominę. Kwoty jakie podam poniżej dotyczą okresu od października 2017 roku, w zasadzie do dzisiaj. Swoje zakupy podzieliłem na cztery kategorie: 

  • części zamienne, smary, środki czyszczące, oraz serwis
  • akcesoria rowerowe
  • odzież rowerowa
  • elektronika.

Mój rower kosztował wraz z kosztami wysyłki 1940 euro, co przy ówczesnym kursie stanowiło równowartość ok. 8 370 zł. Dodam także, że nie magazynuję rzeczy, które okazują się być dla mnie zbędne i staram się je na bieżąco sprzedawać, głównie przez OLX. Dzięki temu od zakupu roweru udało mi się odzyskać 3 750 zł, co stanowi 45% wartości nowego roweru. Całkiem sporo, przyznacie?

Ale przejdźmy do meritum. W okresie od października 2017 r. do grudnia 2018 r. na rzeczy niezbędne do eksploatacji mojej czerwonej strzały wydałem 6 550 zł, czyli blisko 80% wartości nowego roweru. Największy udział w tym miała elektronika.

Elektronika

W tym czasie zakupiłem dwa tzw. komputery pokładowe: Sigma Rox 11 GPS i Wahoo Elmnt Bolt. Sigma nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań, a ja skorzystałem z okazyjnej ceny i zakupiłem niedawno Wahoo. Sprzęt niemieckiego producenta szybko znalazł nowego właściciela, podobnie jak wcześniej Garmin Edge 500 którego używałem we wcześniejszym rowerze. Do zakupów związanych z rowerem zaliczam także Xiaomi Yi 4K, która dzielnie służyła mi przez ostatni rok. Słowo służyła jest jak najbardziej na miejscu, bo pisząc ten tekst niemiecki dystrybutor poinformował mnie o uznaniu gwarancji (zepsuł się mikrofon) i zwróci mi pełną wartość urządzenia. Pozostałych zakupów dokonałem z myślą o swoich długodystansowych wojażach (lampka Mactronic, powerbank, multiładowarka USB). 

Części rowerowe i serwis

Od zakupu roweru zrobiłem jeden pełny serwis z kompleksową wymianą linek, pancerzy oraz dwa mniejsze. Trzykrotnie zmieniałem łańcuch, raz kasetę, klocki hamulcowe od Shimano zamieniłem na SwissTop, kupiłem trzy i pół kompletów opon (te pół czeka na nowy sezon) i naciąłem się na promocję dętek (kupiłem 8 sztuk po 1,2 euro – i wszystkie trafił szlag). Zmieniłem multitoola którego zabieram na każdą swoją wycieczkę, a ogólną kwotę tej kategorii zamykają smary i żele do karbonu. Płynu do naczyń, którym myję rower nie liczę (Michał Kwiatkowski też tak myje jakbyście mieli wątpliwości 🙂 ). 

Akcesoria na rower

Akcesoria to przede wszystkim torby podróżne. Na Apidurę mnie nie stać, poza tym ma słabe notowania wśród użytkowników. W ubiegłym roku nieco zaryzykowałem wybierając Podsacs, który jest wprawdzie brytyjski, ale swoje produkty importuje z Państwa Środka. Nie żałuję, bo wszystkie sakwy się sprawdziły i mam nadzieję, że posłużą jeszcze długo. Za komplet zapłaciłem 280 zł, do tego dokupiłem jeszcze na ramę: mała od Deutera i będąca wciąż w drodze od Rockbros za które zapłaciłem w sumie 130 zł. Kategorię uzupełniają takie elementy jak koszyki na bidon, czy linka zabezpieczająca z kłódką. 

Odzież

Nie lubię przepłacać za ciuchy i to nie tylko rowerowe. Na przykład odzież codzienną kupuję głównie pod koniec stycznia i lipca, gdy ceny w sklepach są adekwatne do jakości. Z ubraniami kolarskimi jest nieco inaczej, bo na okazje trzeba polować cały rok. I tak na przykład ubiegłej jesieni wzbogaciłem się o świetną kurtkę od Odlo za śmieszne 150 zł. W badanym okresie zakupiłem w zasadzie każdy element odzieży. Były stroje krótkie, bluza, wiatrówka, kamizelka, i tak dalej. 

Podsumowanie

Znane przysłowie mówi że szczęśliwi czasu nie liczą. Kolarze nie powinni liczyć pieniędzy, które wydają na rower. Powyższe małe badanie potwierdziło, to co wie każdy doświadczony rowerzysta. Prawdziwym kosztem nie jest zakup roweru, a jego eksploatacja. Jeśli dodałbym koszty podróży w różne miejsca, czy wizyty w sklepach i restauracjach, które przy normalnym funkcjonowaniu byłyby zbędne, to spokojnie przekroczyłbym wartość roweru. I to tylko w ciągu jednego roku.

Wiem, że nie wydaję mało, ale znam też takich którzy wydają zdecydowanie więcej. Jest to moja pasja i jak wspomniałem wcześniej nie zamierzam się ograniczać, zachowując jednocześnie zdrowy rozsądek.

Zobacz jeszcze to: