Przemyślenia

Po co mi EPO, skoro wystarczy paracetamol?

Od zarania dziejów, od kiedy tylko człowiek ma możliwość decydowania o sobie stawiany jest przed kolejnymi pokusami dającymi złudną radość i szczęście. Każdy zakazany owoc budzi w nas uzasadnioną chęć spróbowania tego co nieznane, motywuje pozorna atrakcyjność i ułuda bycia lepszym.

Zapewne każdy z Was – i ja również – miał w swoim życiu taki okres, gdy kusiło go coś co jest zakazane. Alkohol, papierosy, a może coś „mocniejszego” są dla kolejnych pokoleń pierwszym poważnym wystawieniem na próbę własnej woli. Dochodzi rywalizacja i chęć bycia takim jak inni, a najlepiej od nich lepszym.

„Rywalizacja” to słowo klucz. Zaczynając od najbliższych i znajomych (on ma, a ja nie?!), a kończąc na wielkiej polityce i walce o wpływy, terytoria, czy złoża naturalne. Od wieków niemal każdy dąży „po trupach do celu” – czasem w przenośni, a czasem całkiem dosłownie, nie akceptując możliwości poniesienia porażki. Jesteśmy egoistami widzącymi wyłącznie czubek swojego nosa, a nasze cele i dążenia przysłaniają świat zacierając granice pomiędzy tym co dobre i tym co złe.

Tym właśnie tłumaczę sobie branie środków dopingujących w sporcie. I nie ważne, czy jesteś zawodowcem mającym za sobą cały sztab medyczny i ułudę bezpieczeństwa, czy amatorem, który swoją wiedzę czerpie z forów i zamkniętych grup na portalach społecznościowych. Gdyby nie współzawodnictwo, cyferki i druk  nazwiska – czy to na rozkładówce dużej gazety, czy małymi literami na 19. stronie, pomiędzy wynikami z turnieju szachowego, a relacją ze strażackich zawodów wasserball’a, zapewne wielu na doping by się nie decydowało.

A to właśnie swoisty „wyścig szczurów” istniejący nie tylko w korporacjach, ale i na każdej innej płaszczyźnie życia wywołuje stany emocjonalne skutkujące brakiem racjonalności naszych decyzji. Rozsądek jest dodatkowo zachwiany przez takie instrumenty jak „Lista substancji zakazanych”. Bo jeśli ktoś „wpadnie” na kontroli po zażyciu terbutaliny, clenbuterolu, czy zwyczajnych sterydów to można go nazwać idiotą – wiedział co robi i jakie są tego konsekwencje. Ale czy ten, który wspomaga swój organizm w sposób „dozwolony” może być uznany inteligentnym?

Pomijając już kolarstwo, panuje wszechobecne przekonanie, że to co nie jest zabronione jest dozwolone. Tylko czy etyczne? Weźmy za przykład choćby taki paracetamol, którego na liście WADA nie znajdziesz, a do którego nie potrzebujesz żadnego dilera sprowadzającego towar zza wschodniej granicy. Znajdziesz go w byle kiosku, czy stacji benzynowej pod różnymi nazwami.

W sieci jest pełno wyników badań i testów przeprowadzonych przez naukowców z całego świata udowadniających skuteczność tej substancji w zwiększeniu wydolności ludzkiego organizmu, w szczególności w kontekście uprawiania kolarstwa (czy innych sportów wytrzymałościowych). Ale nie trzeba mieć wcale tytułu doktorskiego na Harvardzie by dojść do takich wniosków. Paracetamol ma uśmierzać ból i robi to doskonale, a dodatkowo właściwości obniżające temperaturę ciała w warunkach treningowych, czy wyścigowych pozwalają zdecydowanie dłużej utrzymać efektywność na wysokim poziomie.

Kiedyś usłyszałem od pewnego trenera, że doping w sporcie był, jest i będzie. Ciężko się z tą tezą nie zgodzić, zważywszy że pochodzi z ust osoby, która powinna przede wszystkim uczyć zasad uczciwej rywalizacji. Nie pomoże w tym żadna WADA i POLADA, bo choćby zabronić wszystkiego, to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie kombinować i próbować przechytrzyć innych. A w ślad za nim pójdą kolejni i kolejni. Walka z dopingiem to swoiste „syzyfowe prace” – ciężka, trudna, ale z góry skazana na niepowodzenie.

Oczywiście, można ujawniać kolejne przypadki żywiąc tym samym tanią sensacją podatne na to media i kompromitując w oczach kibiców i znajomych kolejnych „sportowców”. Pytanie tylko, czy coś to zmieni?

„Dopingowicze” tak naprawdę oszukują tylko i wyłącznie samych siebie, a prędzej czy później będą odczuwali konsekwencje swoich wyborów. Ja żyję przekonaniem że każdy z nas ma własną wolę, ma sumienie i doświadczy sprawiedliwości.

Zobacz jeszcze to: