Przemyślenia

Nie zabronicie nam marzyć

Pamiętam jak projektowałem swoje mieszkanie. Nie zapomnę komentarzy mojego ówczesnego współlokatora, który twierdził, że to dość patologiczne, by wieszać rower na ścianie w sypialni. I malować po przeciwnej stronie jeszcze jakiś motywacyjny cytat. Był on typowym kanapowcem (i nie sądzę, że coś się w tym względzie zmieniło), a jedynym jego priorytetem było włączenie meczu oraz otwarcie puszki piwa i paczki chipsów. Nie wiedział co to marzenia i ile trzeba dać z siebie by je móc realizować. Szczytem jego aspiracji był telewizor, nowy samochód i tuzin garniturów, których nigdy nie potrafił dobrać ze smakiem.

Gdy wybierałem wspomniany cytat, starałem znaleźć się taki, który z jednej strony będzie oddawał to co robię, a z drugiej każdego poranka da mi kopa w tyłek, będzie pozwalał nabrać chęci do urzeczywistnienia swoich ambicji. Zdecydowałem się na dość popularne, proste, ale niezwykle mocne słowa guru kolarskiego świata, Eddy Merkcxa.

Ride as much or as little,

Or as long or as short, as you feel.

But ride.

Dla mnie wielki w swojej prostocie. Za każdym razem, gdy go czytam wiem, że wszystko co robię, zbliża mnie do spełnienia marzeń. Nawet te małe, wydawałoby się błahe i nic nie znaczące kroczki.

Marzenia. Czy zastanawiałeś się kiedyś czym tak naprawdę są? Otworzyłem kiedyś słownik, ale naukowe znaczenie tam zawarte nie przypadło mi do gustu.

„powstający w wyobraźni ciąg obrazów i myśli odzwierciedlających pragnienia, często nierealne”

Słownik Języka Polskiego

Choć z drugiej strony może i autorzy mają rację twierdząc, że ludzkie marzenia są urojone i niemożliwe do osiągnięcia. Bo przecież, gdy zaczynasz marzyć o locie na Księżyc nie wiedząc w ogóle jak mógłbyś to marzenie zrealizować, to ono rzeczywiście jest nierealne. Małe kroczki pozwalają nam realizować małe marzenia, ale również przybliżają nas do realizacji coraz poważniejszych celów.

Ostatni tydzień cała Polska i pół Świata żyło tym co działo się w Karakorum. Nie będę oceniał i analizował wydarzeń, bo o wysokich górach i ich zdobywaniu wiem tyle co Ryszard Petru o ekonomii. Wiem za to jedno – polsko-francuski duet doskonale wiedział czym są marzenia i konsekwentnie dążył do ich realizacji. Sądzę, że w pełni świadomie zdając sobie sprawę z konsekwencji jakie niesie za sobą ryzyko wspinania w takich warunkach. To co się stało, już się nieodstanie, a Polak nie był pierwszym i również nie ostatnim, który w górach pozostanie na zawsze.

Mnie osobiście zmartwiła cała otoczka, jaka wytworzyła się wokół tej sprawy. Nie wiem, czy to zawiść, zazdrość, czy zwyczajna głupota kierowały osobami, które stwierdziły, że ta wyprawa była ucieczka od codziennego życia i jego problemów. Każdy z nas ma swoje mniejsze lub większe troski z którymi musi się mierzyć. Jeżeli twierdzi, że tak nie jest, to jest ignorantem oszukującym samego siebie. Po prostu.

Przez kilka ostatnich lat wielokrotnie doświadczałem mocy marzeń. Dążenie do ich realizacji wzmacnia mentalność i może wyda się to Tobie dziwne, ale pozwala również łatwiej mierzyć się z codziennymi problemami. Stają się one prostsze, wręcz błahe w porównaniu z tym czego doświadczasz ziszczając swoje ambicje. Wielokrotnie spotykałem na swojej drodze osoby, które nie rozumiały mojego „kolarstwa”, tak odmiennego od tego co robią inni. Nie rozumieli że daje mi ono siłę, której nie jestem w stanie z siebie wykrzesać w inny sposób. Bo to nie element finalny, czyli samo spełnienie marzenia jest tak naprawdę istotne, ale droga jaką obierzemy do jego realizacji.

Dlatego nie zabronicie nam marzyć!

Zobacz jeszcze to: